Archiwum dla czerwiec, 2008

08
cze
08

Dlaczego Pogatetz nie wyleciał z boiska?

Trwa mecz naszych grupowych rywali. Bardzo słaba Austria kontra bardzo waleczna Chorwacja. Do przerwy tylko 1:0 dla Chorwatów. Ale przede wszystkim, powinni oni grać w przewadze liczebnej. Bo z boiska powinnien wylecieć Eanuel (co to za imię?!) Pogatetz. Najpierw dostał żółtą kartkę za protesty przy rzucie karnym dla Chorwatów, który im się jak najbardziej należał. Później sponiewierał Olicia, ale sędzia Vink udawał, że tego nie widział . Przestraszył się, że musiałby wyrzucić Austriaka z boiska już ok 30 min. meczu.

Pod koniec pierwszej połowy gospodarze zaczęli grać trochę lepiej, ale nie zmienia to faktu, że chyba są najsłabszą drużyną tych mistrzostw. Bo trudno grać słabiej… ale zobaczymy co przyniesie drugie 45 minut.

Żeby nie przedłużać, bo w końcu jest już po meczu Polska – NIemcy, trzeba oddać Austriakom, że zagrali znacznie lepiej po przerwie. Momentami mięli wręcz przygniatającą przewagę. Ale gola nie zdobyli. Pocieszające dla biało-czerwonych w kontekscie meczu z Chorwacją jest to, że gracze spod znaku szachownicy słabo wyglądali fizycznie.

08
cze
08

cristiano ronaldo na rozgrzewce

W drugim meczu grupy A Portugalia pewnie pokonała Turcję 2:0. Pamiętając, że nasi niedawni grupowi rywale mieli jeszcze dwa słupki, poprzeczkę, a sędzia im nie uznał prawidłowo (najprawdopodobniej!) zdobytej bramki, to widać, że wynik mógł być znacznie wyższy. Bohaterem Portugalii nie był tym razem Cristiano Ronaldo, tylko obrońca Realu Madryt Pepe, strzelec dwóch (w tym jednej nie uznanej) bramek. Akcja przy drugim golu była pierwszej klasy.

Niewiele w pierwszym meczu pokazał typowany na gwiazdę mistrzów CR. MIał przebłyski geniuszu, ale zazwyczaj kończyły się ona na kilku obrońcach lub bardzo niecelnym strzałem. Z pewnością dla pomocnika MU była to tylko rozgrzewka i jeszcze będzie nas czarował swoją grą. Byle tylko nie grał tak egoistycznie.

07
cze
08

stracili Freia i punkty

Zaczęło się. Wielkie święto europejskiego futbolu rozpoczęte…

Zanim na murawę wyszli współgospodarze Szawajcarzy i Czesi, moglismy oglądać ceremonię otwarcie. Na szczęście krótką. Kartoniki pobiegały po boisku i koniec. Najbardziej spodobała mi się krówka na szczudłach. Największe zdziwienie z ceremonii, to fakt, że nie było komentarza. Pomyślałem, że sprawozdawcy Polsatu postanowili, aby widzowie delektowali się widowiskiem w ciszy. Zdziwienie przyszło później, kiedy piłkarze wyszli na murawę, zaczął się mecz, a z głośników dalej cisza. Poza odgłosami z trybun. Po paru minutach w końcu odezwali się komentatorzy, jak gdyby nigdy nic, pewnie nawet nie wiedzieli, że nie było ich na… fonii.

Wróćmy jednak do futbolu. Od początku inicjatywę mieli Helweci, ale nie wiele z tego wynikało. Czesi byli nadspodziewanie słabi. Najgroźniejszy wśród gospodarzy był Frei, miał nawet jedną sytuację sam na sam z Cechem, ale lepszy był Czech. Niestety, w 41 min. najlepszy ze Szwajcarów musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Sprawa poważna, bo Frei schaodząc z boiska płakał jak bóbr.

Po przerwie wciąż groźniejsi byli gospodarze, ale brakowało im zimnej krwi pod bramką Czechów. Najbardziej zabrakło jej Vonlanthenowi, który z kilku metrów trafił w poprzeczkę. Wtedy już Helweci przegrywali 0:1, bowiem gola, jak się później okazało zwycięskiego, strzelił rezerwowy Sverkos.

Po meczu słyszałem (czytałem) wiele opinii, że słabo sędziował włoski arbiter Rosetti. Hmmm, ja uważam coś zupełnie odwrotnego. Jak na Włocha ;) prowadził bardzo dobrze. A ręka w polu karnym Czechów? Była, ale była tak bardzo przypadkowa i nie miała wpływu na akcję, więc że uważam, że nie powinno być jedenastki. I choć uważam, że Szwajcarom należał się przynajmniej remis, to na pewno nie rzut karny.

A dlaczego Rosetti rzadko używał gwizdka i “pozwalał” grać piłkarzom? Współkomentujący spotkanie Wojtek Kowalczyk wszystkim to wyjaśnił: – Nie gwiżdże fauli, żeby zawodnicy się nie denerwowali i nie łapali żółtych kartek, bo to bardzo ważny mecz jest…

06
cze
08

No to zmobilizowali nam piłkarzy

Jaki piękny byłby świat bez brukowców. Ale rzeczywistość niestety jest taka, że sporo ludzi lubi poczytać kto kogo zdradził, kto pije, a kto bije żonę. Przenosi się to również na sport. Popis ostatnio dały dwa nasze flagowe tabloidy. Tym razem Fakt odpadł w przedbiegach, bo jego „trabantowo-grunwaldowa” prowokacja okazała się małym miki, przy obciętych głowach Ballacka i Loewa w wykonaniu Superaka.

null

Okłada „SE” zrobiła zawrotną furorę w Europie. Oburzeni byli dosłownie wszyscy, a Leo nazwał sprawę po imieniu – to gówno. Wszystko racja, tyle tylko, czy warto się zajmować chorymi wizjami jakiegoś redaktora z „SE”. Pewnie nie warto. Jest tylko jedno ale, gazetę tę czytają, niestety, setki tysięcy ludzi. I ma ona, czy nam się to podoba, czy nie, wpływ na opinię publiczną. Warto by, żeby ktoś się zastanowił, co puszcza do druku. Bo fotomontaż z Beenhakkerem trzymającym ociekające krwią głowy to idiotyzm pierwszej wody. Zastanawiam się, co autor miał na myśli. Mobilizację? Wywołanie sportowej złości? Bo osiągnął tylko tyle, że śmieją się z nas w Europie, bądź z politowaniem kiwają głowami. U nas nawet brukowce nie potrafią zrobić porządnej prowokacji. Oczywiście w Niemczech „Bildy” i inne też jadą po bandzie, ale nawet jeśli nawiązują do stereotypu „Polaka – złodzieja samochodów”, to pokazują jak mierny poziom intelektualny prezentują. Nasze brukowce idą jeszcze niżej… Niestety.

W redakcji „SE” pewnie uważają, że nic złego się nie stało. Mam więc kilka żenujących pomysłów, przed kolejnymi meczami na EURO. Z Austriakami proponuję ubrać piłkarzy rywali w ss-mańskie mundury. Tytuł może być w stylu „Pamiętamy, gdzie urodził się Hitler. Pomścimy”. Gorzej z Chorwatami, którzy za bardzo nie zaszli nam za skórę (przynajmniej historycznie). Tu już zostawiam pole do popisu dla wizjonerów Faktu i SE. Na pewno coś wymyślą. Może polecą następne głowy…

03
cze
08

żar leje się z nieba… po niektórych to widać

Gorączka związana z Euro jest coraz większa. Gdy do tego dochodzi upał, głowy niektórych “ludzi futbolu” zaczynają się grzać. I to ostro. Widać to zwłaszcza po tych, którzy lubią udzielać się medialnie.

Prym wiedzie oczywiście niezawodny Janek Tomaszewski. Jego wypowiedzi, zazwyczaj niemądre, są jak kij w mrowisko. Ostatnia, która wywołała małą burzę, dotyczy kadry powołanej prze Leo na Euro: On tę kadrę chyba wylosował, bo o racjonalnym typowaniu tu nie może być mowy. Problem jest w tym, że poza wyjściową jedenastką, nie mamy wartościowych piłkarzy. Jedyny rezerwowy to Golański. Reszta to koszulki.

I dodał jeszcze: Wystarczyło powołać takich piłkarzy, jak Jeleń, Brożek czy Zieńczuk, którzy na grę w reprezentacji na pewno zasłużyli.

W ostry spór z Tomaszewskim poszedł wyborczowy Z Czuba Watch. Broni on wyborów Beenhakkera jak lepszej sprawy. I kontratakują: Choćby Łobodzińskiego (lub Błaszczykowskiego, w zależności od decyzji Leo), Rogera czy Gargułę, nie mówiąc już oczywiście o rezerwowych bramkarzach oraz W czym konkretnie Brożek, Zieńczuk czy Jeleń są tak fundamentalnie lepsi od tych powołanych? I czym sobie zasłużyli na miano “niekoszulek”? Chyba nie występem przeciw USA?

Tutaj sam odpowiem, zamiast Tomaszewskiego. Pewnie w niczym, ale też nie są gorsi. Bo jeżeli Pazdan czy Zahorski jest lepszy od Brożka czy Zieńczuka, to równie dobrze możemy zaryzykować tezę, że Błaszczykowski jest lepsze od Cristiano Ronaldo. A co nie można? A argument, że Brożek nie nadaje sie do kadry, bo zagrał słabo z USA, jest maksymalnie “z dupy”. Wiadomo przecież, że Leo powołał napastnika Wisły tylko pro forma. I tak nie widział go w kadrze. Gdyby zagrał super, to by stwierdził, że jeden mecz o niczym nie przesądza, ale zagrał piach, więc problem się sam rozwiązał. I nikt o Brożka do Leo nie ma pretensji…

Ja też nie mam, bo to Holender odpowiada za reprezentację i dobiera sobie takich graczy, jakich uważa za stosowne. Ale, że nie dał szans na poważnie zaistnieć w reprezentacji takim piłkarzom jak choćby Brożek, to już inna sprawa.

Jeszcze ostrzej w ocenie kadry Beenhakkera idzie Piotr Świerczewski. Zarzuca selekcjonerowi, że za jego powołaniami stoi menadżer drużyny. Ale nie o tym chciałem. “Świerszcz” zapowiada, że będzie jechał po bandzie również podczas komentowania EURO 2008. No właśnie, szykuje się niezła ekipa – Borek, Kołtoń, Iwanow, Świerczewski i Kowlaczyk… I chyba tylko ten pierwszy ma dryg do relacji na żywo, choć strasznie ukwieca nawet najprostsze zagranie. Ale co tam robią jego kumple z boiska, których zawsze starał się promować. Aaaaaa zapomniałem, to są piłkarscy eksperci. A więc telewizyjna wojna “kto ma bardziej dennych ekspert” trwa: Engel, Gmoch, Szczepłek kontra Kowalczyk i Świerczewski. Na razie prowadzi TVP, a to dzięki “błyskotliwemu inaczej” pomocnikowi komentatora Andrzejowi Juskowiakowi.

02
cze
08

trzy niewiadome, których nie zobaczycie w TVP

Polacy są już w Austrii. Wszyscy odliczamy godziny do inauguracji z Niemcami… Jak w niej wypdaniemy? Odpowiedź na to miała dać wczorajsza potyczka z Duńczykami. Czy dała? Oczywiście, że nie, bo dać nie mogła. Może podpowiedziała coś Beenhakkerowi, który obmyśla już strategię na Niemców. Ale my, kibice, wiemy niewiele więcej, niż przed meczem. Takie są bowiem uroki spotkań towarzyskich. Jaki by nie padł w nich wynik, zawsze można go uzasadnić. Przegramy 0:5, można powiedzieć, że to tylko sparing, wynik jest nieważny, a forma ma przyjść na mistrzostwa. Wygramy 5:0, można powiedzieć… to samo. Ewentualnie dodając, że trzeba utrzymać dobrą dyspozycję do mistrzostw. Podobne wnioski płyną z wyniku z Danią.1:1 to dobry rezultat, zważywszy na fakt, to jednak Duńczycy mają lepszych piłkarzy niż my. Ale oznacza niewiele przed konfrontacją z Niemcami.

Choć z drugiej strony pewne wnioski się nasuwają. Niepewna, zwłaszcza Jopa, gra obrony. Defensywę ma wzmocnić Żewłakow, ale czy zagra na stoperze czy na lewej obronie, nie wiadomo. Lepiej jednak, żeby wystąpił razem z Bąkiem na środku, bo Jop jest w tej chwili najsłabszym ogniwem defensywy.

W pomocy największą niewiadomą, jest fakt, czy w pełni sił będzie Kuba Błaszczykowski. Bo bez niego prawa flanka wiele traci. Jeśli zagra Łobodziński, to jakieś 40 %, a jak Zahorski to i 70 %, w stosunku do tego, co może dać reprezentacji pomocnik z Dortmundu.

Niewiadomą jest również to, kto zagra na szpicy ataku (bo wątpliwe, że zagramy z Niemcami dwoma napastnikami). Jeśli nie będzie to Smolarek, to tak, jak byśmy grali bez napastnika…

A na koniec ciekawostka telewizyjna. W TVP nie obejrzymy żadnej bramki z mistrzostw. Ja nawet rozumiem, że nie chą przepłacać. Ale tak nieudolnego zarządu TVP to chyba nie było nawet za Kwiatkowskiego. Ale co się dziwić, jak za sprawy sportowe odpowiada Piotr Farfał, “prawicowy inaczej” członek zarządu. Smutne.